1. Wanda Chotomska - Kundel Bury. 2. Wanda Chotomska - Na majówkę. 3. Wanda Chotomska - Nie miały aniołki. 4. Wanda Chotomska - Rozkołysz pieśnią świat. 5.
Chłopak na opak to zabawna książka o perypetiach Jacka Czarneckiego. Chłopak, jak sam twierdzi, jest urodzonym pechowcem, wierzy, że los i przeznaczenie odgrywają nadrzedną rolę w jego życiu, a on sam nie ma wpływu na przebieg niefortunnych zdarzeń. Jednak czy to nie tylko wygodna wymówka dla wszelkich niepowodzeń?
Ja doskonale pamiętam jej książki, są symbolem mojego dzieciństwa. Pamiętam, jak z wypiekami na twarzy śledziłam losy ich bohaterów. To był właśnie mój smak dorastania. Ale wracając do meritum, bo trochę odbiegłam od tematu. Tytułowy "chłopak na opak" to dziewięcioletni Jacek Czarnecki, który uważa się za pechowca.
Fast Money. Chłopak na opak to książka autorstwa Hanny Ożgowskiej. Książka opowiada o chłopcu, Jacku, który jak w tytule jest trochę na opak. Jacek ma 9 lat i często popada w tarapaty z powodu tego, że mu się coś nie udaje. Mama Jacka nazywa go nawet „strasznym dzieckiem”. Jacek nie zgadza się z opinią mamy z uwagi na to, że nie jest już dzieckiem i nie jest też dla nikogo straszny. W życiu naszego bohatera często się dzieje inaczej niż by on sam tego chciał i inni. Problemy w nauce trawią go z powodu pecha – jak uważa. Zresztą inne problemy też są z tego powodu. Kiedy Jacek się uczy to nie jest wzywany do odpowiedzi, a kiedy akurat się nie nauczy jest wzywany do odpowiedzi. Wszystkiemu winien pech. Jacek jest wesołym i nieco impulsywnym chłopcem. Często w jego życiu działanie wyprzedza myślenie i z tego powodu zapewne często wiele rzeczy wychodzi mu na opak. Jacek Czarnecki – charakterystyka postaci, H. Ożogowska Post Views: 4 950
Home Książki Literatura dziecięca Chłopak na opak Dziewięcioletniego Jacka Czarneckiego prześladuje pech. Chłopiec wierzy w przeznaczenie, które nie jest dla niego łaskawe. Ale czy właśnie nie odkrył wygodnego sposobu na usprawiedliwienie swoich błędów? Impulsywny i pomysłowy Jacek najpierw działa, a dopiero potem myśli. Doświadczając wielu burzliwych przygód, zaczyna wątpić w pecha i przekonuje się do innej, bardziej rozsądnej wersji własnego losu. Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni. Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie: • online • przelewem • kartą płatniczą • Blikiem • podczas odbioru W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę. papierowe ebook audiobook wszystkie formaty Sortuj: Książki autora Podobne książki Oceny Średnia ocen 7,0 / 10 187 ocen Twoja ocena 0 / 10 Cytaty Chciałbym poznać prawdziwego fakira. Może by powiedział, jak to on zaczynał na samym początku. I z jakiego materiału miał spodnie. Może z blachy ? Chciałbym poznać prawdziwego fakira. Może by powiedział, jak to on zaczynał na samym początku. I z jakiego materiału miał spodnie. Może z b... Rozwiń Hanna Ożogowska Chłopak na opak Zobacz więcej dodaj nowy cytat Więcej Powiązane treści
Stary Mendel zamrugał kilka razy nerwowo, koło ust przebiegło mu nagłe drgnięcie. Wnet opamiętał się jednak, i przybrawszy ton jowialnej dobroduszności, rzekł: — Żydów? Jakich żydów? Jeśli tych, co uni złodzieje są, co uni ludzi krzywdzą, co uni po drogach rozbójstwo robią, co uni z tego biednego skórę ciągną, nu, to czemu nie? Ja sam pójdę ich bić! — Ale nie! — rozśmiał się zegarmistrz. — Wszystkich żydów… W siwych źrenicach Mendla zapalił się błysk nagły. Przygasił go jednak wpół spuszczoną powieką i niby obojętnie zapytał: — Nu, za co oni mają wszystkich żydów bić? — A za cóżby? — odrzucił swobodnie zegarmistrz. — Za to, że żydy! — Nu — rzekł Mendel, mrużąc siwe oczy — a czemu uni do lasa nie idą i nie biją brzeziny za to, że brzezina, albo jedliny za to, że jedlina?… — Ha! ha! — rozśmiał się zegarmistrz — każdy żyd ma swoje wykręty! Przecie ta jedlina i ta brzezina to nasze, w naszym lesie, z naszego gruntu wyrosła! Mendel aż się zachłysnął, tak mu odpowiedź na usta nagle wypiała. Pochylił się nieco ku zegarmistrzowi i głęboko zajrzał mu w oczy. — Nu, a ja z czego wyrósł? A ja z jakiego gruntu wyrósł? Pan dobrodziej mnie dawno zna? Dwadzieścia i siedem lat mnie pan dobrodziej zna! Czy ja tu przyszedł jak do karczmy? Zjadł, wypił i nie zapłacił? Nu, ja tu nie przyszedł jak do karczmy! Ja tu tak w miasto urósł, jak ta brzezina w lesie! Zjadł ja tu kawałek chleba, prawda jest. Wypił też wody, i to prawda jest. Ale za tego chleba i za tej wody ja zapłacił. Czem ja zapłacił? Pan dobrodziej chce wiedzieć, czem ja zapłacił? Wyciągnął przed siebie obie spracowane, wyschłe i żylaste ręce. — Nu — zawołał z pewną porywczością w głosie — ja tymi dziesięciu palcami zapłacił! Pan dobrodziej widzi te ręce? Znów się pochylił i trząsł chudemi rękami przed błyszczącą twarzą zegarmistrza. — Nu, to takie ręce są, co ten chleb i te wode próżno do gęby nie nosiły! To takie ręce są, co się pokrzywiły od noża, od obcęgów, od śruby, od młota. Nu, ja niemi zapłacił za każdy kęs chleba i za każdy kubek wody, co tu zjadł i wypił. Ja jeszcze i te oczy przyłożył, co już dobrze patrzeć nie chcą, tego grzbietu, co nie chce już prosty być i te nogi, co nie chcą mnie już nosić! Zegarmistrz słuchał obojętnie, bawiąc się dewizką. Żyd sam się roznamiętniał swą mową. — Nu, a gdzie ta zapłata moja jest? Ta zapłata moja jest w szkole u dzieci, u tych paniczów, u te panienki, co się uczą na książke, co piszą na kajetu, nu. Una i w kościół jest, jak tam z książkami ludzie idą… Nu, una i u wielmożnego proboszcza jest, bo ja i jemu oprawiał książki, niech un zdrowy żyje! Tu uchylił jarmułki, a potem dodał: — Moja zapłata w dobrych rękach jest! — Tak się to mówi — odparł dyplomatycznie zegarmistrz — ale żyd zawsze żydem!… Nowe iskry zagorzały w oczach starego introligatora. — Nu, a czem un ma być? Niemcem ma być? Francuzem ma być?… Może un koniem ma być? Nu, bo psem to un już dawno się zrobił, to un już jest! — Nie o to chodzi! — rzekł patetycznie zegarmistrz. — Chodzi o to, żeby nie był obcym!… — O to chodzi? — odparł żyd, przechylając się w tył i cofając łokcie. — Nu, to niech mi tak od razu pan dobrodziej powiada! To jest mądre słowo! Ja lubię słyszeć mądre słowo! Mądre słowo to jest jak ojciec i jak matka człowiekowi. Nu, ja za mądre słowo tobym milę drogi szedł. Jak ja mądre słowo usłyszę, to mnie za chleb starczy. Jakby ja wielki bogacz był, wielki bankier, nu, to jaby za każde mądre słowo dukata dał. Pan dobrodziej powiada, coby żyd nie był obcy? Nu, i ja tak samo powiadam. Czemu nie? Niech un nie będzie obcy. Na co un obcy ma być, na co ma obcym się robić, kiedy un i tak swój? Pan dobrodziej myśli, co jak tu deszcz pada, to un żyda nie moczy, bo żyd obcy? Albo może pan dobrodziej myśli, co jak tu wiatr wieje, to un piaskiem nie sypie w oczy temu żydowi, bo żyd obcy? Albo może pan dobrodziej myśli, że jak ta cegła z dachu leci, to una żyda ominie, bo un obcy? Nu, to ja panu dobrodziejowi powiem, że una jego nie ominie. I wiatr jego nie ominie i deszcz jego nie ominie! Patrz pan dobrodziej na moje włosy, na moje brode… Uny siwe są, uny białe są… Co to znaczy? To znaczy, co uny dużo rzeczy widziały i dużo rzeczy pamiętają. To ja panu dobrodziejowi powiem, co une widziały wielgie ognie, i wielgi pożar, i wielgie pioruny na to miasto bić, a tego, coby od te ognie i od ten pożar i od te pioruny żydy były uwolnione, to Nu, a jak noc jest na miasto, to una i na żydów jest, to i na żydów wtedy nie ma słońce! Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
tekst wiersza chłopak na opak